GALERIA
VIS À VIS poleca...
wystawy
|
|
Jego artystyczna działalność została
bardzo szybko doceniona oraz...
równie zapomniana. Nowa wystawa
w galerii Asymetria wpisuje się
w zapoczątkowany kilka lat temu
nurt ponownego odkrywania
twórczości Marka Piaseckiego
Właściwie do niedawna prace Piaseckiego były prawie zupełnie nieznane szerszej publiczności. Wszystko przez to, ze artysta bardzo wcześnie, bo w 1967 roku, opuścił Polskę i zniknął z rodzimej sceny artystycznej. A szkoda, bo dzięki swojej niezwykłej pracy, która dzisiaj pewnie nazwalibyśmy environmentem, a która często porównywano do Merzbau Kurta Schwittersa, szybko został zauważony przez krakowskie środowisko artystyczne. Tadeusz Kantor przyjął go do Grupy Krakowskiej.
Jednak kolekcjonowanie przedmiotów i budowanie z nich fantazyjnych obiektów to tylko jeden aspekt jego twórczości. Drugim jest robienie zdjęć. Podobno aparat fotograficzny towarzyszył Piaseckiemu od dziecka, nawet podczas okupacji, która spędził w Warszawie. Szybko tez zaczął wykorzystywać swoje zdolności. Publikował swoje zdjęcia w „Świecie Młodych”, „Stolicy”, „Polityce”, „Więzi” czy „Tygodniku Powszechnym”. Choć Piasecki traktował te cześć swojej działalności jako mniej ważną prace zarobkowa, to dla nas uzyskuje ona niewątpliwy walor artystyczny i swoista poetyckość. W swojej działalności fotograficznej Piasecki uważnie dokumentował również życie środowiska artystycznego Krakowa, szczególnie teatru Mirona Białoszewskiego z ulicy Tarczyńskiej. Jego wnikliwe portrety Białoszewskiego, Nikifora czy Beksińskiego do dziś poruszają wrażliwością.
|


